top of page

Pinchas – gorliwość i przymierze pokoju

Jul 3
4 min read

Są fragmenty Biblii, które czyta się z łatwością. Są też takie, które budzą pytania i nie pozwalają przejść nad sobą do porządku dziennego. Parsza Pinchas należy właśnie do tej drugiej grupy.


Trudno nie odczuwać pewnego napięcia, gdy czytamy, że człowiek zabija dwoje ludzi, a chwilę później Bóg nagradza go „przymierzem pokoju”.

Czy przemoc może prowadzić do pokoju?

Czy gorliwość usprawiedliwia złamanie obowiązujących zasad? Czy historia Pinchasa jest przykładem do naśladowania, czy raczej opisem wyjątkowej sytuacji, której zazwyczaj nie wolno powtarzać?


To pytania, od których nie warto uciekać. Właśnie dlatego ta historia pozostaje tak aktualna.


„Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, kapłana, odwrócił Mój gniew od synów Izraela, gdyż okazał pośród nich gorliwość o Moją sprawę. Dlatego w swojej gorliwości nie wyniszczyłem synów Izraela.” (Lb 25,11, EIB)


Nie udało się przekląć Izraelitów, dlatego Bilam ostatecznie opracował strategię, która okazała się skuteczna. Nakłonił moabskie kobiety, aby uwodziły izraelskich mężczyzn, a następnie wciągały ich w bałwochwalstwo. Wywołało to gwałtowny gniew Boga i wśród Izraelitów wybuchła zaraza.


Jakby tego było mało, Zimri, jeden z przywódców pokolenia Symeona, przyprowadził do obozu Midianitkę i ostentacyjnie dopuścił się z nią niemoralnego czynu. Być może dostrzegając, że Mojżesz czuje się bezradny — sam przecież poślubił Midianitkę — Pinchas przejął inicjatywę. Przebił ich oboje włócznią, kładąc kres zarówno ich grzechowi, jak i zarazie, która zdążyła już pochłonąć życie dwudziestu czterech tysięcy Izraelitów.


„Szukałem wśród nich człowieka, który postawiłby mur i stanął przede Mną w wyłomie za ten kraj, abym go nie zniszczył, lecz nie znalazłem.” Ezechiela 22,30 (BW)


Pinchas stanął w wyłomie w chwili, gdy naród pogrążony był w religijnym i moralnym kryzysie oraz doświadczał Bożego gniewu. Zadziałał wtedy, gdy wszyscy inni — w najlepszym razie — pozostawali biernymi obserwatorami. Ryzykował przy tym własnym życiem.


A jednak odpowiedź Boga może zaskakiwać.


„Dlatego ogłoś: Oto Ja zawieram z nim moje przymierze pokoju.” (Lb 25,12, EIB)


Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksem. Pinchas zabił dwóch ludzi bez procesu. Nawet jeśli grzech Zimriego zasługiwał na najwyższy wymiar kary, wyrok nie został wydany przez sąd. Pinchas nie był królem, sędzią ani wykonawcą sądowego wyroku. Nie działał z czyjegoś polecenia. Sam podjął decyzję i sam wymierzył sprawiedliwość.


Ta moralna dwuznaczność nie jest przypadkowa. Gorliwość Pinchasa wykracza poza zwykłe ramy prawa. Zdarzają się sytuacje, w których bezczynność mogłaby doprowadzić do katastrofy i konieczna jest natychmiastowa reakcja. Są to jednak chwile wyjątkowe.

Gdyby każdy uznał, że może sam wymierzać sprawiedliwość w imię własnego przekonania o słuszności, skutkiem byłoby nie prawo, lecz chaos i przemoc.


Dlatego „przymierze pokoju” nie jest jedynie nagrodą za odwagę Pinchasa. Jest również wyznaczeniem granicy. Bóg jakby mówił: to, co wydarzyło się w tej wyjątkowej chwili, nie może stać się normą dla mojego ludu. Pinchas nie będzie już musiał występować w roli gorliwca. Gorliwość ocaliła Izraela, ale nie ona ma prowadzić go w przyszłość.


Nieprzypadkowo właśnie od imienia Pinchas rozpoczyna się parsza czytana w tym tygodniu. To w niej Mojżesz prosi Boga o wyznaczenie swojego następcy. Mogłoby się wydawać, że bohater ostatnich wydarzeń jest naturalnym kandydatem na nowego przywódcę Izraela. Tak się jednak nie dzieje. Bóg wybiera Jozuego.


To niezwykle wymowne. Człowiek, który potrafi działać zdecydowanie w chwili kryzysu, nie zawsze jest tym, który najlepiej poprowadzi naród przez lata pokoju. Przywództwo wymaga cierpliwości, łagodności, umiejętności słuchania i szacunku dla ustanowionego porządku. Wymaga codziennego prowadzenia ludzi, a nie jedynie heroicznych czynów w chwilach zagrożenia.


Historia Izraela boleśnie potwierdziła tę prawdę. W ostatnich latach istnienia Drugiej Świątyni gorliwcy odegrali znaczącą rolę w zniszczeniu Jerozolimy. Zamiast zjednoczyć naród wobec rzymskiego zagrożenia, prowadzili walki między sobą, osłabiając miasto od wewnątrz. Gorliwość pozbawiona pokory i mądrości potrafi zniszczyć to, czego początkowo chciała bronić.


Być może właśnie dlatego Biblia zestawia obok siebie dwa obrazy. Z jednej strony Pinchasa, którego gorliwość zatrzymała sąd nad Izraelem. Z drugiej strony Jozuego, który miał prowadzić naród do Ziemi Obiecanej.

Jeden był potrzebny na chwilę kryzysu. Drugi na całe pokolenie.


To ważna lekcja również dla nas. Gorliwość jest cnotą tylko wtedy, gdy pozostaje poddana Bożej mądrości. Łatwo pomylić obronę Bożej sprawy z obroną własnych przekonań. Łatwo uznać, że cel uświęca środki. Tymczasem Bóg nie zakończył historii Pinchasa słowami o zwycięstwie, lecz słowami o pokoju.


Historia Pinchasa nie zachęca nas do naśladowania jego czynu, lecz do zrozumienia wyjątkowości chwili, w której się znalazł. Był człowiekiem potrzebnym na moment kryzysu. Jego gorliwość powstrzymała sąd, ale nie mogła stać się modelem życia dla całego narodu.


Dlatego tak wymowne jest to, że Bóg obdarował go właśnie przymierzem pokoju. Ostatnim słowem tej historii nie jest włócznia, lecz pokój.


Gdy przychodzi Mesjasz, wielu oczekuje wojownika, który siłą rozprawi się z wrogami Izraela. Tymczasem Jeszua przychodzi inaczej. Wjeżdża do Jerozolimy nie na koniu bojowym, lecz na oślęciu. Nie sięga po miecz, lecz oddaje własne życie. Nawet gdy Piotr próbuje bronić Go przemocą, słyszy: „Schowaj swój miecz na jego miejsce”.


Nie oznacza to, że Bóg przestał nienawidzić grzechu. Oznacza jednak, że Jego ostateczną odpowiedzią na ludzki bunt nie jest zniszczenie grzesznika, lecz droga odkupienia. Gniew i sprawiedliwość spotykają się z miłosierdziem na krzyżu.


Pinchas przypomina nam, jak poważnie Bóg traktuje świętość.

Jeszua objawia natomiast, w jaki sposób Bóg ostatecznie przywraca pokój. Nie przez zwycięstwo odniesione nad ludźmi, ale przez zwycięstwo odniesione nad grzechem i śmiercią.


To dlatego historia, która rozpoczyna się od gorliwości Pinchasa, znajduje swoje najpełniejsze dopełnienie w Księciu Pokoju.

Comments


bottom of page