Parsza Shoftim (שופטים) – przywódca, który patrzy dalej

Czytania:
🔹 Tora: Pwt 16,18–21,9
🔹 Haftara: Iz 51,12–52,12
🔹 Brit Chadasza: Dz 3,22–26; Dz 7,37
U kresu swoich dni Mojżesz pokazuje, że trudno go nawet dzisiaj dopasować do naszego modelu tego, co znaczy być przywódcą.
Kiedy otrzymuje ostateczną wiadomość, że jego misja dobiega końca i że sam nie wejdzie do ziemi obiecanej, nie załamuje się i nie pogrąża w osobistym kryzysie, choć musiało go to kosztować bardzo wiele.
Nie widzimy człowieka skupionego na własnym rozczarowaniu, poczuciu krzywdy czy utraconych marzeniach.
Dla tych, których prowadził, pozostał człowiekiem, którego misja nigdy tak naprawdę nie dotyczyła jego samego.
Mojżesz nie budował własnej pozycji ani własnego dziedzictwa.
Jego życie było służbą Bogu Najwyższemu i ludowi, który Bóg mu powierzył.
Dlatego nawet gdy jego własna ścieżka się kończy, nadal skupia się na tych, których prowadzi, i na tym, co się z nimi stanie w przyszłości.
Nie był tylko osobą, która miała doprowadzić swój lud do określonego celu.
Przez całe życie kształtował ludzi, których prowadził – zmieniał ich sposób myślenia, uczył odpowiedzialności i pokazywał im, jak mają żyć przed Bogiem.
Jednak pod koniec swojej drogi robi coś jeszcze ważniejszego: Patrzy dalej niż własne życie.
Zdaje sobie sprawę, że jego misja, to zaledwie etap całości.
Dlatego kieruje wzrok kiedy mówi o przyszłości, łączy ją z kimś większym, kto przyjdzie po nim:
„PAN, twój Bóg, wzbudzi spośród ciebie, spośród twoich braci, proroka takiego jak ja. Jego będziecie słuchać.”Pwt 18,15 (EIB)
To niezwykłe słowa jak na przywódcę stojącego u kresu swojej drogi. Mojżesz nie próbuje zatrzymać uwagi ludzi na sobie. Wskazuje na przyszłe pokolenia i na tych, których Bóg będzie wzbudzał, aby przemawiali w Jego imieniu.
Od czasów Samuela aż po Jana Chrzciciela kolejne pokolenia Izraela rzeczywiście dawały początek ludziom, którzy z niezwykłą odwagą przekazywali Boże słowo.
Nie bali się upominać królów, krytykować kapłanów ani wzywać całych pokoleń do nawrócenia, kiedy brakowało im wiary i moralnej prawości.
Prorok nie był więc przede wszystkim człowiekiem, który miał przepowiadać przyszłość. Był człowiekiem, który patrzył na teraźniejszość z perspektywy Boga – i dlatego potrafił wskazywać właściwą drogę.
Dzisiaj mamy bardzo różne wyobrażenia o tym, czym i kim jest prorok.
Powstają nawet szkoły proroków, a samo słowo „prorok” często kojarzy się z przepowiadaniem przyszłości, przewidywaniem wydarzeń czy przekazywaniem ludziom informacji o tym, co dopiero ma się wydarzyć.
Tymczasem biblijny prorok jest kimś zupełnie innym.
W przeciwieństwie do królów czy kapłanów prorok nie otrzymywał swojego autorytetu z formalnego urzędu. Nie był prorokiem dlatego, że zajmował określone stanowisko.
Jego autorytet wynikał z jego życia i przede wszystkim z tego, że potrafił wypowiedzieć Boże słowo w konkretnej sytuacji.
Prorok miał powiedzieć to, co Bóg chciał powiedzieć swojemu ludowi – nawet wtedy, gdy było to trudne, niewygodne i wymagało sprzeciwienia się większości.
Dlatego prorok nie jest wyrocznią, a proroctwo nie jest po prostu przepowiednią.
Jest to szczególnie ważne, jeśli wierzymy w wolną wolę człowieka.
Przyszłość nie jest czymś, co można zawsze i bezwarunkowo przewidzieć, ponieważ człowiek może zmienić swoje postępowanie.
Jednym z najlepszych przykładów jest historia Jonasza.
Bóg posłał Jonasza do Niniwy, aby ostrzegł jej mieszkańców, że ich postępowanie prowadzi do zagłady. Jonasz próbował uciec przed swoim zadaniem, ale ostatecznie znalazł się w Niniwie i przekazał dokładnie to, co Bóg mu nakazał:
„Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona.”(Jon 3,4)
I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Mieszkańcy Niniwy uwierzyli, odwrócili się od swojego złego postępowania, a Bóg nie sprowadził na nich zapowiedzianej zagłady.
Czy Jonasz się pomylił? Nie. Czy jego proroctwo się nie spełniło? W pewnym sensie właśnie o to chodziło.
Prorok nie zawsze mówi po to, żeby przepowiedzieć przyszłość. Prorok mówi po to, żeby ją zmienić.
Jego ostrzeżenie ma doprowadzić człowieka do opamiętania, zanim konsekwencje jego postępowania staną się nieodwracalne. Bóg ostrzega, ponieważ daje możliwość zmiany. Człowiek może się nawrócić, a Bóg może okazać miłosierdzie.
Proroctwo nie ma więc jedynie informować o przyszłości. Ma konfrontować teraźniejszość z Bożą prawdą, aby człowiek mógł obrać inną drogę.
Wszystkie te słowa Mojżesza prowadzą nas ostatecznie do konkretnego człowieka – Mesjasza Jezusa. Nie chodzi jedynie o kolejnego proroka, który miał pojawić się w historii Izraela. Mojżesz mówi o kimś, którego należy słuchać. O kimś, kto będzie przemawiał z Bożym autorytetem.
Kiedy Filip spotyka Natanaela, mówi do niego:
„Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie, a także prorocy – Jezusa.”(J 1,45)
To bardzo ważne świadectwo pierwszych uczniów. Nie widzieli oni w Jezusie kogoś, kto pojawił się nagle i rozpoczął zupełnie nową historię. Rozpoznali w Nim Tego, ku któremu prowadziły wcześniejsze słowa Mojżesza i proroków.
Sam Jezus również przedstawia swoją misję w kontekście tego, co zostało wcześniej powiedziane. Rozpoczynając swoją działalność, mówi:
„Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.”(Mk 1,15)
Wypełnił się czas. To, na co czekały wcześniejsze pokolenia, zaczyna się wypełniać. Jezus nie przychodzi jednak po to, aby unieważnić Torę i proroków. Sam mówi: „Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17).
Dlatego Jego wezwanie do nawrócenia jest tak ważne.
Człowiek otrzymuje czas, ale czas ten domaga się odpowiedzi.
Dokładnie tę samą myśl znajdujemy w pierwszym przemówieniu Piotra po zmartwychwstaniu Jezusa. Odwołując się bezpośrednio do słów Mojżesza o proroku, który miał przyjść, Piotr mówi o Jezusie i jednocześnie wzywa swoich słuchaczy:
„Opamiętajcie się więc i nawróćcie, aby zostały zgładzone wasze grzechy, aby nadeszły od Pana czasy odświeżenia.”(Dz 3,19)
Skoro Mesjasz przyszedł, nie można pozostać jedynie obserwatorem wydarzeń.
Jego przyjście wymaga odpowiedzi.
Jest jeszcze czas – czas na opamiętanie, zmianę i powrót do Boga.
Podobnie później pisze Paweł, przypominając wierzącym w Efezie ich wcześniejsze życie. Mówi, że kiedyś „żyliście według sposobu tego świata” (Ef 2,2), postępując zgodnie z pragnieniami własnej natury. Ale ich historia nie zakończyła się na tym, kim byli.
W Mesjaszu otrzymali możliwość rozpoczęcia nowego życia – życia, do którego Bóg przeznaczył ich wcześniej, przygotowując dla nich dobre uczynki, aby w nich żyli (Ef 2,10).
To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie daje człowiekowi Boże wezwanie: przeszłość nie musi określać przyszłości.
Każdy z nas ma dany czas. Nie wiemy, jak długi będzie, ale wiemy, że jest darem i jednocześnie odpowiedzialnością.
Mamy czas, aby się zmienić. Mamy czas, aby się nawrócić. Mamy czas, aby odpowiedzieć na Boże słowo.
A słowa Mojżesza pozostają niezwykle aktualne:
„Jego będziecie słuchać.”
Bo wszystkie te słowa prowadzą nas do Niego.
Jezus jest Tym, o którym pisał Mojżesz. Tym, którego zapowiadali prorocy. Tym, który przyszedł, aby wypełnić Boży plan.
Dlatego nie chodzi tylko o to, aby wiedzieć, co powiedzieli Mojżesz i prorocy.
Chodzi o to, aby rozpoznać Tego, na którego wskazywali – i Jego słuchać.

.png)



Comments