Balak, Balaam i wojna o Izrael
- Marek Pasnik
- Jun 24
- 4 min read

W czasach, gdy po ziemi chodził Mojżesz – największy prorok w historii Izraela – Tora nagle przedstawia nam człowieka, który wydaje się posiadać jeszcze większy autorytet i duchową moc. Jest nim Balaam. Nie należy do Izraela, nie jest częścią przymierza, a jednak królowie wierzą, że jego słowa mogą zmieniać rzeczywistość.
Historia Balaka i Balaama jest czymś więcej niż opowieścią o królu i proroku. Pokazuje duchową wojnę, która od wieków toczy się przeciwko Izraelowi i narodowi żydowskiemu. Jej cel jest niezmienny – zniszczyć lud, który Bóg wybrał dla siebie. A jeśli nie da się tego zrobić jedną metodą, zostanie użyta następna.
Balak, król Moabu, dochodzi do wniosku, że z Izraelem nie wygra mieczem. Sięga więc po inną broń. Wysyła po Balaama i mówi:
„Przyjdź więc teraz, przeklnij mi ten lud, gdyż jest on mocniejszy ode mnie...” (4 Mż 22,6 BW)
W naszych tłumaczeniach pojawia się słowo „przeklinać”, ale hebrajski używa tutaj kilku różnych określeń.
Balak chce, aby Balaam rzucił na Izrael qawaw (קבב). Nie chodzi jedynie o wyrażenie niechęci czy wypowiedzenie złych słów.
Qawaw oznacza próbę sprowadzenia nieszczęścia przez wypowiedzianą klątwę. Jest to przekonanie, że odpowiednio wypowiedziane słowa mogą zmienić los człowieka lub narodu.
Kiedy Balaam staje przed Bogiem, odpowiada:
„Jakże mam przeklinać, którego Bóg nie przeklina? Jakże mam złorzeczyć, któremu Pan nie złorzeczy?” (4 Mż 23,8 BW)
W języku hebrajskim za tym jednym zdaniem kryją się dwa różne słowa.
Qawaw – rzucić klątwę, próbować sprowadzić nieszczęście.
Za'am – potępić, ogłosić sąd, wyrazić Boże oburzenie.
Balaam mówi więc: „Jak mam rzucić klątwę, skoro Bóg jej nie rzuca? Jak mam ogłosić sąd, skoro Pan nie wydał wyroku?”
W całej historii pojawia się również słowo arar (ארר). Oznacza ono oddanie pod przekleństwo, pod klątwę i nieszczęście.
Balak chce, aby Izrael został objęty qawaw i arar.
Chce, aby nad Izraelem pojawił się za'am Boga.
Ale nic takiego się nie dzieje.
Zamiast qawaw, za'am i arar Balaam musi wypowiedzieć coś zupełnie przeciwnego – barach (ברך).
Barach to znacznie więcej niż życzenie powodzenia. Oznacza obdarzenie Bożą przychylnością, ochroną, życiem i pomyślnością.
Dlatego Balaam ogłasza:
„Nie dopatrzył się winy w Jakubie ani nie dostrzegł nieprawości w Izraelu. Pan, jego Bóg, jest z nim...” (4 Mż 23,21 BW)
A później:
„Błogosławieni, którzy ci błogosławią, a przeklęci, którzy cię przeklinają.” (4 Mż 24,9 BW)
Balak próbuje raz za razem. Zmienia miejsce. Składa ofiary. Szuka nowego sposobu. Ale za każdym razem ponosi porażkę.
I właśnie tutaj znajduje się najważniejsza lekcja tej historii.
Nie udało się zniszczyć Izraela od zewnątrz.
Nie zadziałało qawaw.
Nie zadziałało arar.
Nie było za'am ze strony Boga.
Jednak wróg nie rezygnuje.
Skoro nie może pokonać Izraela przez przekleństwo, szuka innej drogi.
To, czego nie udało się osiągnąć z zewnątrz, próbuje osiągnąć od środka.
W następnym rozdziale czytamy:
„Izrael przebywał w Szittim, a lud zaczął uprawiać nierząd z córkami Moabu.” (4 Mż 25,1 BW)
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej prawdy. Tym, co najczęściej sprowadzało nieszczęście na Izrael, nie byli jego wrogowie. Nie były nim armie, królowie ani przekleństwa.
Największe problemy pojawiały się wtedy, gdy sam Izrael odchodził od Boga.
Podobnie pisze później Paweł:
„Jeżeli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31 BW)
Siły zewnętrzne nie są największym problemem ludu Bożego. Prawdziwe pytanie brzmi, jakie decyzje podejmujemy sami.
Przez tysiące lat kolejne narody próbowały zniszczyć naród żydowski. Zmieniały się imperia, królowie i ideologie, ale cel pozostawał ten sam. A jednak Izrael nadal istnieje.
Historia Balaka przypomina nam, że człowiek może wypowiedzieć qawaw, może próbować rzucić arar, ale nie może unieważnić tego, co Bóg postanowił pobłogosławić.
Jednak historia nie kończy się na Balaamie.
Kiedy Izrael ulega pokusie i wpada w grzech, wydaje się, że plan Balaka w końcu odniósł sukces.
To, czego nie udało się osiągnąć przez qawaw, zaczyna realizować się przez uwiedzenie.
W tym momencie na scenie pojawia się Pinchas.
Widząc, co dzieje się w obozie Izraela, staje po stronie Boga.
Nie próbuje znaleźć kompromisu pomiędzy świętością a grzechem.
Jego gorliwość zatrzymuje plagę, która spadła na lud.
W odpowiedzi Bóg mówi:
„Oto Ja daję mu moje przymierze pokoju.” (4 Mż 25,12 BW)
A następnie dodaje:
„I będzie ono dla niego i jego potomstwa po nim przymierzem wiecznego kapłaństwa...” (4 Mż 25,13 BW)
To niezwykłe zakończenie tej historii. Rozpoczyna się ona próbą sprowadzenia przekleństwa na Izrael, a kończy zawarciem przymierza.
Najpierw Balak szuka qawaw.
Potem Balaam próbuje znaleźć arar.
Następnie pojawia się grzech, który sprowadza za'am.
Ale ostatecznie Bóg odpowiada przymierzem pokoju.
Tak często działa Bóg. Tam, gdzie człowiek widzi jedynie porażkę i zagrożenie, Bóg wskazuje drogę powrotu do przymierza.
Dlatego nie jest przypadkiem, że historia ta wraca w Apokalipsie.
Mesjasz mówi do społeczności w Pergamie:
„Lecz mam ci nieco za złe, mianowicie: Są tam tacy, którzy trzymają się nauki Balaama, który uczył Balaka, jak uwieść synów izraelskich, by spożywali rzeczy ofiarowane bałwanom i uprawiali nierząd.” (Obj. 2,14 BW)
To bardzo ciekawe, że Mesjasz nie oskarża Pergamu o qawaw ani arar. Nie mówi o prześladowaniach z zewnątrz. Wskazuje na ten sam problem, który pojawił się na pustyni – uwiedzenie od środka.
I tutaj warto postawić sobie pytanie.
Czy listy z Apokalipsy są nadal aktualne?
Jeżeli odpowiemy „tak”, to czy opisują również problemy, z którymi zmaga się dzisiaj Ciało Mesjasza?
Jeżeli tak, to czy zarzut dotyczący ducha Balaka i nauki Balaama znajduje swoje miejsce również w naszych społecznościach?
Czy nie jest tak, że wróg często osiąga więcej przez kompromis niż przez prześladowanie?
Czy nie jest tak, że to, czego nie udało się zniszczyć atakiem z zewnątrz, próbuje się osłabić od środka?
Ale z całej historii Balaka wyłania się jeszcze jedna, niezwykle piękna prawda.
Bóg nie tylko ochronił Izrael przed przekleństwem. Pokazał również, że ostateczne słowo należy do Niego.
Balaam chciał wypowiedzieć qawaw, ale musiał ogłosić barach.
A gdy grzech sprowadził za'am, Bóg odpowiedział przez Pinchasa przymierzem pokoju.
To właśnie tutaj możemy zobaczyć obraz Nowego Przymierza.
Nowe Przymierze zostało zawarte z tymi, którzy stają po stronie Boga.
Nie z ludźmi doskonałymi, ale z ludźmi, którzy ufają Temu, który jest wierny swojemu słowu.
Tak jak Pinchas stanął pomiędzy ludem a sądem, tak Mesjasz stanął pomiędzy nami a konsekwencjami naszego grzechu.
Dlatego ostatecznym przesłaniem tej historii nie jest przekleństwo.
Nie qawaw.
Nie arar.
Nie za'am.
Ostatecznym przesłaniem jest barach – Boże błogosławieństwo wynikające z przymierza.
Bo tam, gdzie Bóg postanowił błogosławić, żadne ludzkie przekleństwo nie ma ostatniego słowa.

.png)



Comments